E-mail:   Hasło:     Jeżeli nie pamiętasz hasła wpisz sam adres e-mail.
System przyśle Ci list z przypomnieniem hasła.Pokaż wszystkie | Odpowiedz | Zarejestruj się | FAQ  
 
remek

chce juz zdechnac
remek

jestem juz tak bardzo zmeczony
nie mam juz sily dluzej walczyc z codziennoscia, ze swoimi ulomnosciami
nic mnie juz tutaj nie trzyma
w calym zyciu nie czulem tak ogromnego poczucia winy jak teraz
mam taki natlok negatywnych mysli i emocji, ze az nie mam pojecia co ze soba zrobic
jakos ponad miesiac temu odstawilem z dnia na dzien antydepresanty a bralem ich naprawde sporo
przestalo mi zalezec na czymkolwiek a szczegolnie na sobie
nienawidze siebie, pierdolony zyciowy nieudacznik, margines spoleczny, smiec i scierwo
niech to sie juz skonczy
nigdy nie potrafilem wziac zycia we wlasne rece
nigdy nie mialem pomyslu na siebie i swoje zycie
nie spelnilem sie w roli syna, brata, przyjaciela, kuzyna, wujka

przez ostatnie 2 miesiace probowalem pomoc pewnej dziewczynie, alkoholiczce, ktora ojciec jej 2-letniej coreczki wyrzucil z domu, zapewne przez chlanie
dalem jej dach nad glowa, wyzywienie, mnostwo troski, czulosci, wsparcia, opieke, ubralem ja, wozilem gdzie tylko potrzebowala i chciala, "pozyczalem" pieniadze, bylem z nia 2 razy w sadzie (ma ograniczone prawa do dziecka), walczylem o nia i dbalem bardziej niz kiedykolwiek o siebie czy kogokolwiek innego, dalem wszystko co moglem i potrafilem, zalatwilem jej w paru miejscach prace, bylem na kazde zawolanie, znosilem jej stany poalkoholowe i jej niesamowicie trudny charakter, niekonczace sie klamstwa i bajki,

w zamian chcialem tylko 2 rzeczy - zeby pila mniej i poszla na terapie/odwyk lub do pracy czego oczywiscie nie zrobila

zdawalem sobie sprawe, ze nie mam takiej mocy, zeby ja calkowicie wyciagnac z alkoholizmu, ze
nie jestem psychologiem ani psychoterapeuta, ze nie mam wystarczajacej wiedzy i umiejetnosci, ale no kurwa dalem jej naprawde dobre warunki do tego, zeby cos ze soba zrobila, miala 7 tygodni (w ostatnia sobote juz definitywnie ja wyrzucilem)
rozmawialem, namawialem, tlumaczylem, prosilem, blagalem a nawet grozilem a koniec koncow ona ze soba nie zrobila absolutnie NIC oprocz zlozenia wniosku o dowod, no i potrzebnych zdjec

odwdzieczyla mi sie bardzo bolesnymi slowami, narozozpowiadala "wszystkim" (mojej i swojej rodzinie, sasiadom, swoim znajomym, naszym wspolnym znajomym, ludziom w barach w ktorych przesiadywala, itd.), ze ja wykorzystalem, ze jest w ciazy (w zadnej ciazy oczywiscie nie byla) a ja ja wyrzucilem, ze ja pobilem, ze to przeze mnie sie ciela (w sensie nadgarstki), zgubila albo przepila telefon, ktory jej dalem, drugi mi zniszczyla, grozila, ze porozbija mi szyby w samochodzie, poprzebija opony, ze jej koledzy (cpuni/alkoholicy) mnie pobija, ze jej brat (cpun) sobie ze mna "porozmawia", ze cale miasto dowie sie jak traktuje kobiety

w ciagu tych 7 tygodni wyrzucilem ja z domu 3-4 razy, byla nie do zniesienia, nie stosowala sie do jakichkolwiek zasad, prosb, robila awantury, potrafila przychodzic sobie o 2-3 w nocy, pare razy nawet o 5 rano i burzyc na drzwi a mieszkam w kamienicy, na przeciwko mam sasiadow z dwojka malych dzieci, ale ja nie obchodzi(lo) nic oprocz butelki piwa i zeby miala sie gdzie przespac

w srode "zaoferowala", ze zrobi mi cokolwiek tylko zechce byle bym dal jej (kolejna) ostatnia szanse i pozwolil jeszcze troche u mnie pomieszkac na co sie nie zgodzilem, no i w czwartek/piatek pisala smsy, zebym jej pomogl, zebym ja ratowal... ale nie bylo mnie wtedy w domu ani nawet w miescie, zreszta mialem wylaczony telefon
duuuzo by pisac a siedze nad tym juz dluzsza chwile i peka mi glowa, ale to co najgorsze to... ze... wyladowala w burdelu :(
wlasnie w czwartek zaczela tam ...pracowac

na rozum wiem, ze nie ja ja do tego zmusilem, nie ja jej tam prace zalatwilem, nie ja ja tam zawiozlem i ze prostytutka to przeciez tez czlowiek i ze to najstarsza profesja swiata, ze jest dorosla i ma prawo robic ze swoim zyciem co chce
ale jesli chodzi o uczucia to tragedia... czuje sie jakbym spierdolil jej zycie, przeciez taka praca niszczy te kobiety, przekresla szanse na normalne zycie, duza czesc konczy jako cpunki

w zyciu nie czulem sie tak zle wobec kogos, to poczucie winy mnie zzera od srodka
moze gdybym byl bardziej konsekwentny wobec niej albo gdybym daj jej jeszcze kilka "ostatnich szans" albo gdybym zadzwonil na policje/pogotowie wtedy gdy sie ciela pod moja klatka, to moze wtedy by tam nie wyladowala, moze wzieli by ja do psychiatryka i przejrzala by na oczy, moze gdybym w ten pierwszy dzien jej pracy tam pojechal i ja stamtad zabral... moze...

to wszystko moja wina, chcialem pomoc a spierdolilem sprawe po calosci
i jakby mi jeszcze bylo malo smutku, zalu, przykrosci i poczucia winy to ona nadal do mnie dzwoni i pisze, dziekuje mi, ze tam wyladowala, ze to dzieki mnie ma tam prace, ze teraz wie co to jest zycie na poziomie i miec prawdziwe pieniadze, ze jest mi wdzieczna, wyslala mi nawet swoja "oferte" i zaprasza mnie tam
ja wiem i rozumiem, ze ona jest bardzo chora, ze potrzebuje profesjonalnej pomocy psychiatry i psychologow, rozmawialem o niej i o calej sytuacji z terapeutka
ale nie rozumiem jak mimo wszystko mozna tak potraktowac osobe, ktora praktycznie oddala cala siebie i poswiecila 2 miesiace swojego zycia na to, zeby jej pomoc?
no kurwa za co? :(

nienawidze alkoholu
nienawidze swoich rodzicow, ktorzy sa alkoholikami i spierdolili mi zycie
ale najbardziej nienawidze siebie
a na nia nie potrafie byc nawet zly

dlaczego...?

Dodano 14 dni temu o 23:51
Wiadomość przeczytana 746 razy

« | Strona główna | »

   chce juz zdechnac / remek
      Re: chce juz zdechnac / emka
          Re: chce juz zdechnac / remek
              Re: chce juz zdechnac / emka
      Re: chce juz zdechnac / banshee
      Re: chce juz zdechnac / evka
      Re: chce juz zdechnac / evka
      Re: chce juz zdechnac / Marita
      Re: chce juz zdechnac / Poramroku
      Re: chce juz zdechnac / making
      Re: chce juz zdechnac / Lily__
      Re: chce juz zdechnac / banshee
          Re: chce juz zdechnac / Poramroku
              Re: chce juz zdechnac / banshee
                  Re: chce juz zdechnac / Poramroku
                      Re: chce juz zdechnac / banshee
      Re: chce juz zdechnac / Bocian
      Re: chce juz zdechnac / Zapatrzyłem się...
      dziekuje wszystkim! / remek
          Re: dziekuje wszystkim! / Marita
          Re: dziekuje wszystkim! / Zapatrzyłem się...
          Re: dziekuje wszystkim! / banshee
              Re: dziekuje wszystkim! / Poramroku
      Re: chce juz zdechnac / remek
          Re: chce juz zdechnac / Poramroku
          Re: chce juz zdechnac / Marita
          Re: chce juz zdechnac / Zapatrzyłem się...
              Re: chce juz zdechnac / banshee
                  Re: chce juz zdechnac / Zapatrzyłem się...
                      Re: chce juz zdechnac / banshee
                          Re: chce juz zdechnac / Zapatrzyłem się...
                              Re: chce juz zdechnac / banshee
                                  Re: chce juz zdechnac / Zapatrzyłem się...
                                      Re: chce juz zdechnac / banshee
                              Re: chce juz zdechnac / evka
                              Re: chce juz zdechnac / evka
      Re: chce juz zdechnac / evka
          Re: chce juz zdechnac / kwiat paproci
          Re: chce juz zdechnac / Marita
      Re: chce juz zdechnac / evka
          Re: chce juz zdechnac / kwiat paproci
      Re: chce juz zdechnac / evka

|

dodaj odpowiedź

Autor: 
Temat: 
Treść: 
Twój nastrój: