E-mail:   Hasło:     Jeżeli nie pamiętasz hasła wpisz sam adres e-mail.
System przyśle Ci list z przypomnieniem hasła.Pokaż wszystkie | Odpowiedz | Zarejestruj się | FAQ  
 
Kahori

Dziadzio
Kahori

Dziadek jeszcze miesiąc temu chodził samodzielnie a dwa miesiące temu pracował. Od wigilii zaczal upadac na zdrowiu z czego od około 10 stycznia zaczal mieć poważne problemy ze zdrowiem. Wtedy w nocy miał mocny atak i świadomie chciał się z każdym żegnać my też myśleliśmy że to już koniec. Okazało się że to zapalenie płuc jednak dziadek wyszedł z tego ale z łóżka już praktycznie nie wstaje do tej pory.

Bardzo szybko postąpiło otępienie (dziadek nie poznaje czasem osób, praktycznie nie mówi a jak już to bardzo cicho, miewa omamy, albo śpi cały czas albo wręcz przeciwnie nie może choć głównie śpi. W nocy natomiast jest nadaktywny. Ma napady silnej agresji - wtedy jest świadomy i często ma już dosyć wszystkiego, pyta czemu już go bóg nie wezmie). Ledwo siedzi, nie ma siły chodzić, nogi ma podpuchnięte okropnie. Ogólnie dziadek ma zdiagnozowany nowotwór (od grudnia) jelita grubego z prawdopodobnymi przerzutami po organizmie.

Nie je i nie pije, kiedy był bardziej swiadomy odmawiał kompletnie jedzenia, ma odruch wymiotny na jedzenie. Ogólnie ciśnienie ma dobre, osłuchowo też czysty nawet saturacja nie jest najgorsza ale to jak postępuje to wszystko to jest straszne. Przy dziadku dzień i noc zawsze musi ktoś być. Czasem nie można się z nim dogadać czasem przez godziny uparcie chce wstawać i chodzić, czasem na wszystkich krzyczy i w szczególności ma dosyć kroplówek (dostaje sole i glukozę), choć zawsze wierzący bardzo mocno ostatnio rzucił książeczka do modlitw.

Jest to bardzo ciezka sytuacja dla nas, jego dzieci uznały że podawanie tyłu kroplówek jest tylko męczeniem (czytałam sporo artykułów o podawaniu ich w stanie terminalnym) i uważamy że powinniśmy dać mu możliwość godnie odejść wiedząc że szansy na poprawę nie będzie. Dziadek ma 92 lata. Mama zajmuje się nim dzień i noc, też jest już przemęczona, sama jest emerytka, ale nie da sobie wmówić żeby w ciągu dnia się położyła spać. Jest ciocia która pomaga też, wujek na weekendy i drugi przyjeżdżający codziennie. Wszyscy jesteśmy na skraju emocjonalnym. Lekarka mówi że tutaj zostaje już tylko zmniejszanie cierpienia nic innego. A ja nie mogę przestać myśleć o tym, że uporczywie go trzymamy tymi kroplówkami. Ze przecież jak jeszcze mógł mówić konkretniej to prosił że nie chce ich już. Mimo to dziadek codziennie ma po 3 kroplówki nawet. To jest wymeczajace dla niego i opiekujących się. Nawet jeśli jest pomoc to też nie mogę odejść do swojego życia bo to po prostu nie da się tak wyjść z domu - a skończyłam dwuletnią terapię (depresja, lęki, OCD, samoagresja) a czuje że znowu zapadam w tamtą czarna dziurę z której w miarę wypelzlam. Leki przeciwlękowe odstawiłam, te na depresję wciąż mam jeszcze przyjmować przez 3 miesiące. Nie mam pojęcia co robić, co mówić, jak i kiedy się to wszystko skończy.
Kilka dni rozumiem ale jeżeli to potrwa miesiąc lub więcej... To jest okropne, że tak myślę ale nic na to nie poradzę. Tylko nieliczni wiedzieli o moich problemach, terapii i lekach, skończyłam szkołę policealna (czekam na wyniki), zaczęłam rozmawiać, mieć nadzieję, chciec znaleźć znowu pracę, żyć, a teraz czuję jak to wszystko znowu mnie łapie a jak już złapie to drugiej szansy nie dostanę.

Dodano 24 dni temu
Wiadomość przeczytana 379 razy

« | Strona główna | »

   Dziadzio / Kahori
      Re: Dziadzio / emka
          Re: Dziadzio / Kahori
      Re: Dziadzio / Ehele
          Re: Dziadzio / Kahori
      Re: Dziadzio / Ohydny_marcin
          Re: Dziadzio / Kahori
      Re: Dziadzio / boomer
          Re: Dziadzio / Kahori
      Re: Dziadzio / lampart
          Re: Dziadzio / Kahori
              Re: Dziadzio / lampart


dodaj odpowiedź

Autor: 
Temat: 
Treść: 
Twój nastrój: