Jednego. Zawsze w tłusty czwartek Wojtek chodził po pączki do wegańskiego bistro. Teraz chodzę ja, to już drugi tłusty czwartek bez niego.
A pączki jadłyśmy do pysznej herbatki razem z mamą i naszą koleżanką.
Pączki były, jak zwykle stamtąd, przepyszne, bogato nadziane konfiturą z róży.