 Upadłam...NotEnough
 ...a mimo to wierzę, że zdołam się podnieść.
W lutym zdołałam ogarnąć więcej spraw niż przez ostatni rok. To chyba jedyny plus. Przynajmniej w niektórych sprawach wiem na czym stoję i na co muszę być gotowa.
Bieganina po specjalistach z Bąblem dało mi nieźle w kość. Wierzę, że teraz będzie już tylko lepiej. Czytając jego opinie z przedszkola, aż serce mi pęka. Nawet sobie nie wyobrażacie ile w tym wszystkim jest mojej winy. Co to prawie 5letnie dziecko musi skrywać i dusić w sobie?
W przyszłym tygodniu czeka mnie kolejna wizyta w ZCO, co totalnie zaprząta mi głowę. W porównaniu do obrazu z ubiegłego roku jest lepiej i to powinno mnie już uspokoić. Muszę jeszcze ogarnąć wyniki i... Mam nadzieję, że będzie dobrze.
W tym miesiącu przechodziłam tyle swoich własnych końców świata :( Wszystko odbiło się na wyglądzie. Ledwo zdążyłam zaakceptować pojawiające się siwe włosy, a tu nagle tyle zmarszczek na mordzie. Brak snu, ciągły płacz i nadmiar obowiązków sprawiły, że jestem już nie tylko wyniszczona psychicznie ale i fizycznie. Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam tak kiepską morfologię.
Jedyne czym się mogę pochwalić, to to, że już udało mi się osiągnąć wagę, która według postanowienia noworocznego powinnam osiągnąć w grudniu :)
A tak serio. Poległam! Odliczamy wszystko od nowa, od teraz | Dodano dziś o 11:25 Wiadomość przeczytana 26 razy |
|
