Znowu zacząłem grać w Baldurs Gate 2 i uderzyła mnie przeraźliwa nostalgia i wspomnienie życia szkolnego 25 lat temu jak miałem 10 lat i grałem w tą grę (teraz mam 35).
Miałem wtedy jedynego w życiu przyjaciela co pożyczył mi tą grę i o niej rozprawialiśmy. Potem już od ok. 20 lat nie miałem przyjaciela. Smuci mnie to.
Myślę pewnie już te nauczycielki mogą nie żyć co je lubiłem a nawet nie byłem na ich pogrzebie.
A zacząłem grać bo zobaczyłem że jest dodatek Siege of Dragonspear z 2013 (nie grałem) więc stwierdziłem że zagram sobie. Nie wzbudziło to wspomnień ponieważ to nowy content.
Z jednej strony nienawidzę tego uczucia. A z drugiej strony kocham to uczucie. Wtedy czułem się szczęśliwy. Nie, nie czułem. Ja po prostu byłem szczęśliwy. Żyłem w świecie fantazji, miałem przyjaciela, marzyłem o przyszłości. Wierzyłem w zapewnienia wszystkich dookoła ze jestem utalentowany itp.
A teraz w pracy ledwo nadążam. Nienawidzę jej. Jestem programistą a student 10 lat młodszy ogarnia lepiej ode mnie. Żyje w stresie. Stresuje budową domu i zajmowanie się dzieckiem. Stresuje mnie że nie mam przyjaciół i syn będzie taki jak ja. Stresuje mnie że syn nie zobaczy gdzie chodziłem do szkoły w innym mieście.
Chciałbym mu pokazać miejsce gdzie byłem szczęśliwy.
Bo potem było gimnazjum, równia pochyła, depresja, samotność itd.