E-mail:   Hasło:     Jeżeli nie pamiętasz hasła wpisz sam adres e-mail.
System przyśle Ci list z przypomnieniem hasła.Pokaż wszystkie | Odpowiedz | Zarejestruj się | FAQ  
 
Dwójka

Samotność
Dwójka

Trafiłam tu przypadkiem, jestem nowa. Nie mam już nikogo komu mogłabym się wyzalić. Jeżeli robię coś nie na miejscu to z góry przepraszam i proszę o zwrócenie uwagi.
Minęły już 2 tygodnie od mojego rozstania. Byłam w szczęśliwym 5-letnim związku. Mam 20 lat więc jak można się domylec była to moja tak zwana, pierwsza milosc". Zostałam porzucona z dnia na dzień. Powód? Jestem bardzo krzykliwa, agresywna i toksyczna. Fakt, ostatnio (ostatnie 2 miesiace) było ze mna gorzej, jednak spowodowane to było śmiercią mojej ukochanej babci, zaginieciem mojego dorosłego, jednak chorego psychicznie brata oraz wylewem mojego taty. Mimi wszystko Zawsze przytulilam i pocieszylam. Mogłam krzyczeć i się kłócić o blahostke jednak zawsze od razu się godzilismy.
Byłam osoba która jest liderem i nigdy nie płacze, jednak teraz straciłam chęci. Mam już dość pomagania innym i trzymania fasonu.
Nie mogłam plakac aby przyjaciolke trzymać po śmierci jej matki oraz moją matkę pocieszać po śmierci babci i cierpliwie pokrzepiać w chorobie i problemach całej rodziny. Wszystkie emocje skumolowaly się przez cały ten czas.
Teraz kiedy ja potrzebowałam wsparcia, nikt mi Go nie udzielił. Moja, ,przyjaciółka" zamiast pomóc wbiła mi nóż w plecy oczerniajac mnie przed moimi znajomymi i już byłym facetem.
Mój chłopak zawsze był cichym i oddaną osobą. Potrafił mnie uspokoić i przytulić. Wszyscy śmiali się ze mnie poniewaz był on bardzo wrażliwy i aż za dobry.
Po zerwaniu, z dnia na dzień stał się oschly.
Nie wzruszaja Go moje łzy i prośby. Twierdzi że kocha mnie bardzo jednak NIE UMIE ze mna byc. I nie wie dlaczego, natomiast kiedy chce dopytać to każe mi nie naciskać.
Zmienił się całkiem, jest opryskliwy, nieczuly i obojętny wobec mnie. W stosunku do innych wręcz przeciwnie. Nagle stał się duszą towarzystwa a przynajmniej próbuje taki być.
Dzisiaj czułam się bardzo źle. Nie czułam się nikomu potrzebna. Zadzwoniłam do niego mimo ze nie chciał się spotkać. Powiedzialam Mu że nie daje rady już tego unieść, że nie mam już nikogo komu moglabym opowiedzieć jak minął mi dzień. Czuję się samotna i opuszczona wtedy kiedy najbardziej innych potrzebuje. Ten jeden raz ja ich potrzebuje.
Mój już były facet wkurzyl się na mnie i robił mi wyrzuty ze musiał przyjść po moim telefonie aby nie mieć mnie na sumieniu. Zanosilam się płaczem i blagalam o przytulenie i jakąkolwiek pomoc a on stał zdenerwowany ponieważ wyszedł mimo iż nie chciał się spotykać oraz musiał słuchać ,,tego Twojego głupiego gadania" na temat samobojstwa. Kazał mi iść do domu i nie napisał do tej pory. Mimo ze wysylalam mu wiadomości, on poszedł się spotkać ze znajomymi, nie traktując mnie na poważnie. Stwierdził że powinnam sobie z kimś pogadać o moim problemie i nie chciał pomóc ani po prostu w ciszy ze mna posiedzieć.
Dzisiaj zauważyłam że przez te 2 tygodnie on stał się innym czlowiekiem. Zawsze był raczej domatorem, cierpliwym i spokojnym mężczyzna. Nie poznaje go.
Chce żyć ale nie mam dla kogo.
Moja rodzina nie przejmuje się mną, przyjaciółka udaje ze mi pomaga, rozpowiadajac wszystkim to z czego jej się zwierzalam (tak więc nie mam też przyjaciolki) oraz chlopak po 5 latach nagle z dnia na dzień ma mnie w dupie (nic nie zwiastowalo końca związku, a rozmawialiśmy zawsze o wszystkim).
Kocham życie ale boję się samotności, Nie umiem tak żyć. Od 2 lat mialam tylko jego, a teraz juz nikogo. Od dawna probowalam sie z kims spotkac jednak nikt nie chce mnie poznac lub wyjsc na zawnatrz. W mieście wszyscy mnie znają, nie mam tez odwagi odezwać się do obcych ludzi na ulicy.
Nie wiem co robić, od pół roku miałam gorsze myśli ale przez rozstanie z chłopakiem i przyjaciółką nie mam już na nic siły i nie daje rady. Oni jedyni mnie trzymali przy życiu, a teraz wszystko mnie boli i czuję się martwa w środku, chociaż tak bardzo chce żyć. Wiem ze dużo przede mną, nie dałabym rady coś sobie zrobić a jednak te mysli są bardzo męczące. Nie bójcie się ze się zabije bo póki co nawet nie chce i nie potrafię.
Jeszcze od nikogo nie dostałam słów pokrzepienia a tak bardzo tego potrzebuje.
Mimo ze proszę w prost aby ktos mnie poklepal po ramieniu to mimo to nikt nie chce pomóc.
Jeżeli dotrwales do końca to gratuluję, naprawdę przepraszam za długość jednak i tak skrocilam historie maksymalnie. Bywaja dni znosne oraz te nie do wytrzymania.
Dziękuję ze możliwość wygadania sie. Raz jeszcze przepraszam za skladnie zdań, jednak w nocy mam natłok myśli i gubię sie w przekazie.
-dwójka

Dodano 7 dni temu
Wiadomość przeczytana 394 razy

« | Strona główna | »

   Samotność / Dwójka
      Re: Samotność / Ugly_making
      Re: Samotność / lampart
          Re: Samotność / Dwójka
              Re: Samotność / lampart
      Re: Samotność / Ugly_making
      Re: Samotność / Dawid99
      Re: Samotność / Sinus25
      Re: Samotność / ErekcjAliena
      Re: Samotność / evka
      Re: Samotność / Ekstrema


dodaj odpowiedź

Autor: 
Temat: 
Treść: 
Twój nastrój: