 Czarny_Kot | 
|
 Jak pomóc bezdomnemu... Który zdradził swoją żonę...Czarny_Kot
 Poradźcie mi proszę, bo nie umiem przejść obok tego obojętnie.
Jak pomóc człowiekowi, który jest bezdomny, a jednocześnie uparcie odmawia pójścia do noclegowni?
Rodzina wyrzuciła go z domu. Teraz mieszka pod balkonem, jak niechciany przedmiot, którego nikt nie ma gdzie schować. Razem z sąsiadem znieśliśmy mu lepszy materac, żeby nie spał bezpośrednio na ziemi. Ma dwie kołdry, kurtkę, podwójne skarpety. To wciąż za mało, bo mróz nie pyta o dobre chęci.
To nie jest człowiek ulicy od lat, nie jest zahartowany w zimnie, nie jest alkoholikiem. Noclegownia przyjęłaby go bez problemu. A jednak nie.. uparł się, powiedział, że nie pójdzie. I boję się, że przy takich temperaturach po prostu zamarznie.
Rodzina pozbyła się go, bo rozstał się z żoną. Żoną, którą wszyscy kochali....zwłaszcza dlatego, że jest bardzo bogata. On zdradził, ona nie chce go znać, a reszta wydała wyrok bez apelacji. Wszyscy mówią ze jego wina.
Moim zdaniem za zdradę można ponieść konsekwencje. Ale nie takie. Nie wyrok w postaci chodnika, balkonu i nocy, która może być ostatnia. Ludzie się rozstają, czasem w brudzie, czasem w bólu... ale da się to zrobić po ludzku.
A tu człowiek leży pod balkonem i marznie.
I ja naprawdę nie wiem, co jeszcze mogę zrobić.
Moim zdaniem okazał się totalnym h*jem...
Bo ją zdradził z koleżanką z pracy...
Ja uważam że zdrada powinna ponieść swoją cenę...
Rozwód?
Rozumiem że żona czuje się zdradzona i chcę go jak najbardziej sponiewierać...
Ale niech cierpi jakoś inaczej..
Chociaż sam już nie wiem, może taka kara za zdradę jest dobra?
Jak myślicie?
| Dodano dziś o 13:09 Wiadomość przeczytana 33 razy |
|
