Straszyć to sobie może kolegów z łóżek obok w szpitalu psychiatrycznym. Żaden sąd by nawet nie dostał takiej sprawy, bo prokuratura by to z miejsca umorzyła. Wiem jak to działa w tych sprawach i bez żadnego problemu można kogoś zamknąć na dwutygodniową obserwację psychiatryczną, jak ktoś zgłosi, że druga osoba pisze niepokojące rzeczy przez internet. Żadnych kosekwencji za to nie ma dla zgłaszającego. Działanie w wyższej konieczności się to nazywa, tak na to patrzy prawo, a nie ma też obowiązku wiedzieć czy druga osoba naprawdę chce sobie coś zrobić czy tylko ma gorszy dzień. Więc nie przejmowałbym sie w ogóle takim straszeniem, bo realnie nic jej nie może zrobić.