Właśnie straciłam markową parę drutów. No niby pierdoła, a się zryczałam. Bo miałam coś wartościowego, na co może nie tyle mnie nie stać, co szkoda mi wydawać pieniedzy, bo zawsze są ważniejsze sprawy, no ale miałam, dostałam w prezencie, cały komplet i jednych już nie mam, a robiłam na nich sweter. No i nic, przełożyłam na chińskie, metalowe, skończę na nich i ok, nic się nie stało, ale strasznie mi z tego powodu przykro.
Przypuszczam, że ten wybuch emocji, to nie tylko druty, ale całokształt, no cóż. Może po tym ryku poczuję sie lepiej.