 Re: POST CMLXXVIIINotEnough
 Niecałe 8 dni tyle byłam tym razem w stanie wytrzymać bez tańca z żyletką. I tak lepiej niż ostatnio :) bo na koniec grudnia przerwy były kilkunasto godzinne.
Jakie to żałosne. Użalam się jak to mi ciężko, trudno etc, a prawda jest taka że nic z tym nie robię. Pierwsze spotkanie z nowym psychologiem przełożyłam, bo leżałam w łóżku i ryczałam sponiewierana przez życie. Dzisiejszą grupę olalam, bo po popołudniowej akcji bałam się wsiąść za kółko. Targały mną tak intensywne emocje, że obawiałam się, że mogłabym przy okazji zabić i kogoś innego. No i te warunki na drodze też nie zachęcają do jazdy. Zresztą ostatnio i tak przepadły mi spotkania na grupie przez grudniowe święta. Wszystkie korki w tym tygodniu odwołałam tłumacząc, że złapałam jakaś infekcję. Ta jasne infekcje :/
A teraz zamknęłam się w sypialni po ciemku i ... Chłopcy u siebie w pokoju coś tam robią. Chyba mam już dziś na wszystko wyebane.
Nienawidzę tego 'czegoś' co chyba na dobre zagościło we mnie. Zrzera mnie od środka. Sama siebie kiedyś wykończe. A najgorsze, że najbliższe tygodnie do łatwych nie będą należeć :(
| Dodano przedwczoraj Wiadomość przeczytana 98 razy |
|
