A nie może być tak, że to kwestia doświadczeń? Że dopóki moje życie było w miarę stabilne, to potrafiłam to ogarnąć, nawet jak było mi trudno, i nawet jak byłam dzieckiem. Później nawarstwiło się na tym tyle różnych mniejszych i większych "dramatów", że już nie mam uspokajających wspomnień.