E-mail:   Hasło:     Jeżeli nie pamiętasz hasła wpisz sam adres e-mail.
System przyśle Ci list z przypomnieniem hasła.Pokaż wszystkie | Odpowiedz | Zarejestruj się | FAQ  
 
unloved creature

Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc.
unloved creature

Cześć,

potrzebuję pomocy.

Żyję w toksycznym związku. Jestem z kobietą mojego życia, a przynajmniej tak mi się wydaje w moim pieprzonym i chorym rozumowaniu. Wiecie, chemia. Trwa to już 4 lata. Jestem dojrzałym facetem, mam 35 lat. Od 4 lat jestem zakochany. Ona też, a przynajmniej tak twierdzi. Czuję, że ona jest dobrą osobą. Ma wrażliwe serce, kobiecość w sobie i wszystko czego każdy mężczyzna mógłby sobie wymarzyć. Ona określa samą siebie wysoko wrażliwcem.

Niestety znęca się nade mną psychicznie od samego początku związku. Są okresy, gdy jest dobrze, ale to tylko cisza przed burzą. Trwa to nawet i tydzień lub dwa.

Tematyka znęcania zawsze jest ta sama - zazdrość. Chorobliwa, patologiczna i nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością.

Potrafi mnie obrażać za mój grymas twarzy, gdy uśmiechnę się na widok psa. W jej głowie uśmiecham się do właścicielki. Obraża mnie za moje odruchowe rozglądanie się na ludzi, twierdząc, że się na kogoś gapię. Wysyłała mnie już do wszystkich możliwych znajomych płci przeciwnej, bym to z nimi sobie ten tego.... do nich poszedł.

Ogólnie, gdy tylko rozmawiam z kobietą to jestem obrażany. Taki level.

Ja wszystko wiem - "zostaw ją w cholerę", "to jest toksyczna osoba", "ma problemy ze sobą" itp. itd. Jestem bardzo samoświadomy, jednakże serca nie potrafię oszukać. Cały czas się łudzę, że coś się zmieni. I faktycznie, były momenty, gdy myślałem, że to już za nami... że te jej sceny to przeszłość, a ona sama zrozumiała, że nie jestem psem i męską prostytutką, która cały czas knuje jakby ją zdradzić.

Ale nie. To zawsze okresy mojej uśpionej czujności, gdy nie daję jej powodu do odrzucania mnie. W sensie, siedzimy na chacie, nie ma bodźców, nie ma nikogo płci przeciwnej, nie ma pretekstu.

Ale wystarczy wiadomość na FB w grupie znajomych, gdzie napisze znajoma kobieta. Nawet nie do mnie bezpośrednio, po prostu mam powiadomienie (tak, grzebała mi w telefonie wielokrotnie). Wystarczy przypadkowe spojrzenie na przechodnia, który okaże się kobietą (wcześniej tego nie wiem, bo przecież zanim spojrzę to nie widzę kto to). Nie ważny wiek czy uroda. Jeżeli to nie dziecko, albo stara baba albo naprawdę bardzo gruba i brzydka kobieta, to wiem, że usłyszę chamskie i toksyczne teksty.

Najlepsze jest to, że ja nie mam złych intencji. Nie rozglądam się za "dupeczkami" jak dres spod bloku. Nie knuję zdrad, intryg, nie chcę nikogo innego.

Ale wystarczy, że chwycę telefon to już czuję ten wzrok, sprawdzający czy aby na pewno nie zaczynam do kogoś pisać.

To jest strasznie popieprzone, bo poza tym żyjemy jak pączki w maśle i wszystko inne wygląda na szczęśliwe.

Myślałem, że ma boarderline, ale rzekomo jej psycholożka wykluczyła tę opcję. Chodziła na terapię jakiś czas temu by poukładać sobie rzeczy - nie wiem jakie, ale na pewno nie nasze. Podobno czasami omawiały sobie mój "kejs" i tamta uświadamiała ją, że to ze mną jest coś nie tak. Podejrzewam, że przedstawiała taką wersję historii, żeby się wybielić i potwierdzić swoje przypuszczenia albo zrobić z siebie ofiarę.

Kiedyś wyzwała mnie od kłamców, bo na zdjęciu, które jej wysłałem by pokazać gdzie jestem (miała do mnie przyjść) zobaczyła jakiś cień, który wyglądał według niej jak kobieta siedząca obok... A to był śmietnik, latarnia czy kolano.

Wstyd mi o tym pisać. Często płaczę, mam myśli samobójcze, zaczynam traktować się jak śmiecia i zdrajcę, za jakiego ona mnie ma. Mimo że logika mi podpowiada, że przecież nic złego nie zrobiłem. Tu nie chodzi o to, że to są tyrady lub wywody na mój temat. To tylko chamskie docinki. Ale wycelowane idealnie, prosto w serce. Pokazuje mi za kogo mnie ma.

Byłem raz na OIOM-ie z pociętą ręką, gdy na ślubie znajomych cisnęła mi toksycznymi docinkami. Co było powodem? Siostra panny młodej zawołała mnie by się napić razem.

Nie wytrzymałem. To była moja pierwsza desperacka próba zwrócenia uwagi na problem. Do tej pory mam blizny na nadgarstkach, a było to 2-3 lata temu.

Porozmawiać z nią się nie da. Wszystko jest obracane przeciwko mnie. Wyciągane są argumenty z czapy, padają kłamstwa na mój własny temat. Wmawia mi intencje, które nie istnieją, odwraca kota ogonem. Zawsze kończę jak przegrany.

Czuję się jak frajer. Dorosły, prosperujący facet, a dla samego siebie jestem śmieciem. Po kolejnym docinku od niej, od 3 dni piję bez przerwy. Zaniedbałem pracę, jedzenie. Mam napady płaczu w losowych momentach. Czuję, że to idiotyczny powód. Mówię sam sobie "ogarnij się", ale to nie pomaga.

Walka z jej ocenianiem nie i moich intencji mnie wykończyła. Jestem psychicznym wrakiem. Mam otwarty nóż motylkowy obok i szlochając powtarzam sobie "nikt cię nie kocha". Żałosne, tak jak i cała moja egzystencja i problemy jak u nastolatków. Nie mam do siebie szacunku, nie chcę kolejnych blizn. Jej toksyczność i systematyczne znęcanie psychiczne doprowadziły mnie na skraj. Powtórzę, że trwa to już 4 lata, oczywiście z przerwami, ale ciągle muszę trzymać gardę czy nie wypali z czymś co mnie zrani i zabije kolejną cząstkę mnie...

Proszę o pomoc, poradę. Jestem żałosny i zdesperowany. Czytam ponownie to co sam napisałem i chce sobie dać w gębę za bycie frajerem. Chce się skrzywdzić, dać nauczkę, pokazać swoim cierpieniem kim naprawdę jestem. Nie chce mi się żyć... Następnym razem karetka może nie przyjechać na czas.

Dodano 18 dni temu
Wiadomość przeczytana 507 razy

« | Strona główna | »

   Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / unloved creature
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / emka
          Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / unloved creature
              Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / unloved creature
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / jashena
          Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / unloved creature
              Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / emka
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / Ohydny_marcin
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / Mannaz
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / Lisamona
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / Lily__
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / Barszcz czerwony
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / num
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / symfoniadlasłonia
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / jn
          Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / Lily__
              Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / jashena
      Re: Moja historia z myślami o samobójstwie. Proszę o pomoc. / KasiaN
      4 dni temu / emka


dodaj odpowiedź

Wątek zamknięty.