Zaczęłam na poważnie rozważać wizytę u specjalisty (na NFZ, nie wydam na siebie kasy, na lekarza), ale nie wiem czy jestem w stanie to teraz ogarnąć, jakby cały proces był dla mnie zbyt skomplikowany, a i tak już mam za dużo komplikacji na głowie.
Za to przyjechały moje koszulki z Zary. Zamowilam dwie S, jedną celowo, a drugą przez przypadek. Zara sugerowała, że tą drugą powinnam wziąć w rozmiarze L, ale uznałam, że to przesada i chciałam zamówić M, a przez przypadek wzięłam S. Obie są dobre, nawet luźne. Moja wewnętrzna anorektyczka jest usatysfakcjonowana. Teraz jak zdechnę, to chociaż w trumnie będę wyglądać chudo.