Co to jest? Każda czymmość, np. obczajenie mapy przed wyjazdem, zapłacenie rachunków, co wymaga zmobilizowania się do włączenia komputera i minimalnego skoncentrowania się na danej czynności, a już dopiero odezwanie się do kogoś - obojętne czy przez telefon, Messenger, mailowo, powoduje u mnie lęk, stres, drżenie, lekką duszność, czuję jak krew napływa mi do mózgu.
Najchętniej zagrzebałabym się pod kocem i nigdzie już nigdy się spod niego nie ruszała, a najchętniej pod nim zdechła. Ale przecież coś jeszcze trzeba zrobić i załatwić, no i wyjść spod tego "koca" (nie przesiaduję cały czas pod kocem, ale po prostu chcęi mieć święty spokój).Czasem zbieram się do tego całymi godzinami, a nawet dniami, a gdy już w końcu się zbiorę, dopadają mnie te paskudne objawy.