Z rzeczy zupełnie przyjemnych, a niepoprawnych politycznie, zafarbowała odrosty i kurde czuję się 10 lat mlodsza :D Chciałam przeciągnąć ten zabieg na "przed świętami", wiadomo, ale już nie mogłam na siebie patrzeć i nie dlatego, że mój odrost się szalenie odcina, farbuje włosy na mniej więcej mój kolor, ale dlatego, że po tym odroście przypuszczam, że mam połowę włosów siwych. No i powinnam się może starzeć z godnością, i szpakowate włosy u brunetek i ciemnych szatynek są chyba nawet fajne, ale u klasycznej polskiej blondynki (świński-polski blond), już tak fajnie nie wyglądają.
No więc znów mam po całości włosy blond bez siwizny i robi mi to dzień :)
A i jeszcze jedzie mi włóczka na nowy sweterek, będzie dziergane :D