No po 40, to już nie taka młoda. Moja babcia zawsze twierdziła, że jej mama, a moja prababcia, miała włosy kruczoczarne aż do śmierci, no to niestety tych genów nie odziedziczyłam.
Ja generalnie nawet ten trend rozumiem, w sensie nie tracić czasu i pieniedzy na zabiegi upiększajace wciskane nam przez branże beauty jako selfcare, a żerujące na naszych kompleksach dla chceci zysku. No ale ja to na prawdę lubię, farbowanie włosów, malowanie paznokci, może ostatnio makijaż najmniej, ale ogarnęłam rzęsy i brwi odżywkami i nie czuję zbyt dużej potrzeby pacykowania, a przy tym robię sobie to wszystko sama i kurde, tak to jest czas dla mnie. Poza tym nie rozumiem dlaczego nie mogę malować pazurów i czytać książek, gdzieś wyczytałam taki powód, ze prawdziwym selfcarem byłoby np. czytanie książek, albo chodzenie na spacery itp. No a jak ktoś robi i to, i to, to co wtedy?