Lisamona.
No dobra. Czuję się rozczarowana i zawiedziona. Wyszło jak zwykle. Nie jestem w stanie pokonać tego uczucia i jedno mogę zrobić - zrezygnować. Oczywiscie, nie od razu, dla pozoru zrobię kilka kroków, żeby nie było. Ale już stracone.
Nie dla mnie lepsze życie, heh. Kurła, taki niby drobiazg, ale pocisnął mi i nie umiem inaczej sądzić, jak uznać, że zostałam zajebiście olana. I to mnie zawiodło.